YouTube w Polsce w 2014 roku

Według badań Megapanel PBI/Gemius z lipca 2013 roku w ciągu miesiąca YouTube przyciągnął w Polsce 13,8 mln użytkowników. Przez rok wynik wzrósł do 16 mln, a dla wielu internautów serwis stał się telewizją z niezależnymi, ciekawymi materiałami wyświetlanymi w coraz lepszej jakości.

 YouTube ma już wyrobioną pozycję online. 73% internautów odwiedza go w celach rozrywkowych, edukacyjnych i informacyjnych. Serwis depcze dość mocno po piętach Facebook’owi z wynikiem 16 mln użytkowników miesięcznie. Aż 3,3 mln Polaków w grupie wiekowej 25-33 korzysta każdego miesiąca z YouTube.  Natomiast 50% użytkownik to osoby w wieku 18-34 lat, których to łączy jedna wspólna cecha. Nie oglądają telewizji. Wg badań agencji Think Kong jest ich 2,3 mln (21% w wieku 18-24).

YouTube jest nieprzerwanie numerem 1 wśród serwisów wideo i VOD.  Zajmuje 2. miejsce wśród najpopularniejszych wyszukiwarek w Polsce. Zasięg i moc przekazu stanowią o jego wartości dla widza jako konsumenta, dla twórcy treści oraz reklamodawców.

Opracowanie: Agencja Tube.AD 

Dane: Megapanel PBI/Gemius (lipiec 2014 r.) / Agencja Think Kong (czerwiec 2014 r.) / GUS 2013  

Po więcej informacji zapraszamy do kontaktu:

Gabriela Jakimik  |  Marketing & PR  |  Tube.AD / mob: +48 721 444 555

Jak oglądamy wideo w sieci?

Już nie patrzymy ślepo w telewizor podczas oglądania narzuconego nam programu. Mamy teraz obok siebie tablet, smartfon lub laptop oraz nieograniczoną ilość materiałów wideo w internecie. Raport IAB Polska przedstawiony na konferencji 14 grudnia 2013 roku pokazuje to, w jaki sposób oglądamy wideo w sieci. Agencja Tube.AD zebrała najważniejsze dane w jedną infografikę.

Badania przeprowadzone przez IAB Polska jednoznacznie potwierdzają, że materiały wideo to najpopularniejsze treści umieszczane w sieci. Prawie 95% wśród wszystkich badanych wskazuje internet jako medium, po które sięga regularnie, czyli przynajmniej raz w tygodniu. 1/3 treści cieszących się dużą popularnością w sieci dotyczy m. in. mody, motoryzacji, podróży, urody, gotowania, zdrowia i architektury. Wzrasta również liczba urządzeń, na których oglądamy materiały wideo. Dzięki dostępności do internetu bezprzewodowego, coraz częściej jest to smartfon czy tablet lub inne urządzenie przenośne.

67% badanych podczas oglądania tradycyjnej TV korzysta z dodatkowych urządzeń. W tym samym czasie wstawiają posty na Facebooku lub Twitterze za pomocą tableta, a na smartfonie szukają dodatkowych informacji o emitowanym programie. Dane pokazują, że ponad połowa osób w Stanach Zjednoczonych jednocześnie ogląda TV, jest obecna na Twitterze, Facebooku lub przegląda inne strony internetowe. Wg raportu „Wideo w sieci” aż 45% badanych używa laptopa oglądając telewizję, a spora część z nich zawsze ma pod ręką smartfon.

Jak na tle tych statystyk wyglądają reklamy TV? 76% widzów zmienia kanał na inny, 35% wychodzi z pokoju, a 29% zaczyna korzystać ze smartfona lub komputera, kiedy rozpoczyna się blok reklamowy. Natomiast odmienna sytuacja ma miejsce w sieci. Internauci rzadziej zrywają kontakt z reklamą i tylko 24% z nich przechodzi na inną stronę www lub poświęca ten czas na domowe czynności.

Według badania IAB Polska 96% internautów ogląda wideo w sieci. Są to m. in. materiały umieszczane na YouTube, transmisje, filmy dokumentalne lub produkcje telewizyjne. Połowa badanych internautów w tradycyjnej TV ogląda tylko programy na żywo i filmy dokumentalne. Natomiast wszystkie pozostałe materiały (seriale, filmy, sport) głównie w sieci.

Sporządzony raport pokazuje, że mamy coraz większą tolerancję dla reklam w sieci. Wśród widzów rośnie również świadomość konieczności ich wyświetlania, upatrywana przez nich jako forma zapłaty za udostępniony do oglądania materiał. 79% widzów preferuje oglądanie treści z reklamami i za darmo. Dobry wynik jest konsekwencją wyświetlania nam z reguły tylko jednego spotu przed krótkimi treściami w sieci, a nie kilkunastominutowego, niewartościowego dla nas bloku reklamowego. Aż 27% internautów deklaruje, że korzysta z płatnego dostępu do treści wideo, a zatem to oni stanowią bardzo duży potencjał inwestycyjny.

Świat coraz szybciej kręci się wokół szklanego, głównie mobilnego, ekranu. Jego rozdzielczość w naszym telefonie jest często wyższa niż w większości telewizorów w polskich domach. Dodatkowo mamy możliwość oglądania materiałów, które sami wybierzemy bez odkładania tego w czasie. Zatem dzień zaczynamy od przeglądania wiadomości na smartfonie. W pracy używamy do tego komputera stacjonarnego albo laptopa, a wieczorem korzystamy z tableta.

 

Źródło:
– Raport IAB Polska „Perspektywy rozwojowe. Wideo online w Polsce”. Raport wydany we współpracy z Harvard Business Review Polska.
– Badania „Wideo w sieci” IAB Polska/IIBR, lipiec 2013, na próbie N=6.000 internautów, wiek 15+.
– Raport IAB Polska/Deloitte VideoExpert, sierpień-wrzesień 2013.
 
Opracowanie: Agencja Tube.AD (www.tube.ad)



Gender Słowem Roku 2013

Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego i Fundacji Języka Polskiego z udziałem internautów wybrali Słowo Roku 2013, a PRESS-SERVICE Monitoring Mediów i widzialni.pl przebadali medialność i popularność zwycięskiego słowa oraz wszystkich wyróżnionych w plebiscycie.

Gender” zrobiło w 2013 r. błyskotliwą karierę. W ciągu dwunastu miesięcy pojawiło się w 17,5 tys. publikacji, ale… nie było najbardziej medialne.

Co powiecie na „eksperta”, który w różnych odmianach ponad dziesięciokrotnie przewyższył „gender”? Łącznie znalazł się w blisko 178 tys. informacji i to on dzierży palmę medialnego zwycięzcy. W dodatku świetnie trzymał się przez dwanaście miesięcy, podczas gdy „gender” na szeroką wodę wypłynął dopiero w październiku, wraz ze wzrostem zainteresowania nią polityków i duchownych.

Na medialnym firmamencie częściej niż „gender” pojawiała się również „tęcza”. Co ciekawe, wcale nie na wiosnę, lecz raczej jesienią, po tym jak dosięgnęły ją płomienie gorącego Marszu Niepodległości. Bilans tęczy wyniósł niemal 31 tys. materiałów.

Słowo Roku to jednak nie tylko częstotliwość występowania, ale i wpływ, jaki wywiera na odbiorców, a „gender” powodowało w ubiegłym roku burzliwe debaty. Podobnie rzecz miała się z „podsłuchem”. On również był przyczynkiem do ostrej wymiany poglądów – zarówno w kontekście krajowym, jak i międzynarodowym. „Podsłuch” w mediach wystąpił w przeszło 26 tys. publikacji, a prozaiczny „słoik” w 22 tys., więc także sporo więcej niż „gender”. Z tym ostatnim szans nie miały natomiast ani „Euromajdan”, ani „janosikowe”, które także znalazły się w puli wyrazów wyróżnionych przez naukowców i internautów.

Na początku października, przy okazji przedszkolnej afery w Rybniku i dyskusji na ten temat podczas konferencji „Gender – ochroń swoje dziecko”, część ludzi zaczęła się zastanawiać nad tym, czym jest „gender”. Nie każdy do końca rozumiał czym (a może kim?) jest „gender”. Ideologia, wiara, moda czy orientacja seksualna? Rozpoczęto zatem poszukiwania znaczenia słowa w internecie. Jak pokazuje wykres Google Trends, było tak do 19 października, aby na chwilę temat przygasł. Wrócił jednak ze zdwojoną siłą na początku grudnia, żeby znów wybuchnąć pod koniec miesiąca. W październiku poprzez Wikipedię słowo „gender” wyszukiwano ponad 100 tys. razy, w listopadzie już prawie 150 tys., a w grudniu wynik wyniósł 290 tys. wyświetleń.

Zainteresowanie tematem i wyszukiwanie było zróżnicowane w poszczególnych regionach Polski. Najwięcej wyszukiwań odnotowano na Górnym Śląsku, a dokładnie w Rybniku, gdzie wybuchła afera „gender”. Kolejne najbardziej zainteresowane tym zagadnieniem miasta to Gdynia i Warszawa.

W plebiscycie często zgłaszano słowa: Franciszek, kibol, projekt, orkan, naród, miłość, kryzys, jakby, związki partnerskie, zboczeniec, zamach, wykluczenie, wiśnia, weganizm, szczaw i mirabelki, referendum 6 latków, przeciek, porażka, po prostu, pedofilia, papież, obłuda, młotek, majdan, like, lew, leming, lapsus, konklawe, komisja, jesteś cały?, innowacyjny, heca, grafen, genderyzm, epicki, dylemat, chrzan, brzoza, ateistyczne dewotki, abdykacja, Smoleńsk, Polska, OFE, Donald.

Opracowanie: PRESS-SERVICE Monitoring Mediów i widzialni.pl



Wideo w internecie – raport

Wszystkie badania dotyczące reklamy jednoznacznie potwierdzają – wideo w Internecie z miesiąca na miesiąc osiąga coraz lepsze, konkurencyjne wyniki. Również okazuje się o wiele tańszą formą promocji wykorzystywaną częściej i z większą precyzją. Raport „Wideo w internecie” sporządzony przez serwis Interaktywnie.com, zawiera bardzo szczegółowe dane. Natomiast infografika opracowana przez agencję Tube.AD obrazuje najważniejsze z nich.

Naturalną rzeczą jest nasza niechęć wyrażana wobec reklamy docierającej w każdej postaci. Najbardziej irytują nagle pojawiające się formaty typu „pop-up” w witrynach internetowych i niekończące się bloki reklamowe w telewizji. Jednak reklama w sieci nie wzbudza negatywnych emocji. Najmniej denerwującą reklamą wg raportu serwisu Interaktywnie.com jest wideo w sieci, które z miesiąca na miesiąc poprawia swoje statystyki.

Jak wynika z raportu, coraz mniej ludzi zirytowanych jest reklamą pojawiającą się przed wybranym wcześniej materiałem wideo. Aż 23% badanych ma do tego stosunek obojętny, a różnica między „hard userami” reklam a odbiorcami sporadycznymi jest niewielka. 2/3 osób po prostu nie lubi spotów reklamowych, ale stopień niechęci jest zależny od momentu, w którym reklama pojawia się. 39% badanych nie akceptuje spotów wyświetlanych przed filmem, ale jest to dość duża tolerancja, ponieważ aż 73% z nich potwierdza, że nie znosi przerw reklamowych w czasie oglądania filmu.

Materiały wideo zdecydowanie najczęściej oglądamy w serwisach do tego dedykowanych – YouTube czy Wrzuta, z których pierwszy z wymienionych wyprzedza pozostałe, gromadząc miesięcznie prawie 14 milionową widownię. Obecnie Polacy niechętnie płacą za dostęp do materiałów wideo w internecie. Pocieszające jest jednak fakt, że jak już raz to zrobią, stają się odbiorcą regularnie płacącym za filmy w sieci.

W raporcie pada pytanie czy reklama wideo w Internecie jest skuteczna. Wniosek podsuwają dane, z których wynika że 63% badanych wykonało jakąś czynność pod wpływem reklamy. 49% przesyła ciekawy spot swoim znajomym i aż 84% osób w wieku do 24 lat klika w spot reklamowy. Z badań wynika, że im starszy internauta, tym trudniej go skłonić do kliknięcia. Jednak idzie to w parze z zainteresowaniem. Kliknięcia te są przemyślane. Osoby te częściej wybierają reklamy produktów i usług, którymi są naprawdę zainteresowani. W konsekwencji dochodzi do złożenia zamówienia lub zapoznania się z ofertą.

Po dokładnej analizie całego raportu można powiedzieć, że wideo w Internecie jest przyszłością narodu a reklama w sieci jest lekiem na całe zło.

—————————

Badania i raport przygotował portal Interaktywnie.com. Badania odbyły się w dniach 29.05-10.06.2013, na grupie 2.715 osób – użytkowników portali Money.pl, iWoman.pl, MenStream.pl, Platine.pl oraz Interaktywnie.com.

Infografikę opracowała Agencja Tube.AD



Polski YouTube w rytmie hip-hopu

Skończyła się epoka MTV, gdzie 99% czasu antenowego poświęcano muzyce. Muzyczne stacje telewizyjne przestały grać muzykę, tę niszową i niepopularną. Świat muzyki przeniósł się do internetu, docelowo na YouTube.

W połowie lat 90. muzyka hip-hopowa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem na całym świecie. Królowała w telewizji i na wideoodtwarzaczach. Jednak stopniowo znikała ze szklanego ekranu, pozostając jedynie na płytach CD. Stacja MTV Base, która grała hip-hop i RnB, w Polsce nie odnotowywała wysokich wskaźników oglądalności i w 2008 roku przestała działać. Wówczas polski hip-hop przeniósł się do Internetu, a dokładnie na YouTube. W latach 2009-2010 ruszyły pierwsze relacje na żywo z dużych i ważnych wydarzeń. W tym czasie YouTube nawiązało współpracę z największymi wytwórniami filmowymi i muzycznymi. Dzięki temu mamy możliwość oglądania największych koncertów na żywo i przesłuchiwania nowości muzycznych już w dzień premiery. Szukając kolejnych wykonawców mamy wrażenie, że na YouTube jest wszystko. A hip-hop czuje się tu znakomicie.

Z 1000 najpopularniejszych kanałów współpracujących z serwisem YouTube to właśnie te z muzyką stanowią aż 25% (wg badań OpenSlate przeprowadzonych w 2012 roku). Kolejne to gry wideo (20%) i materiały satyryczne (14%). Największe gwiazdy planują i głośno ogłaszają, że premiera ich nowego teledysku odbędzie się na YouTube. Dzięki temu już po 3 dniach emisji osiągają miliony wyświetleń.

W Polsce jest bardzo podobnie – YouTube to największa stacja muzyczna bez ograniczeń. Można powiedzieć, że to studnia bez dna, gdzie jeden utwór nakierowuje nas na kolejny, a my tworzymy playlisty wykonawców, których chcemy słuchać. Subskrypcje pozwalają być na bieżąco z ulubionymi muzykami. W tej materii to hip-hop zdominował YouTube.

Pierwsze 5 pozycji spośród kanałów muzycznych najczęściej subskrybowanych na YouTube zajmują profile o tematyce hip-hopowej. Prosto TV (wydawnictwo i marka odzieżowa), zajmuje najwyższe miejsce na podium. Jest też pierwszym oficjalnym partnerskim kanałem muzycznym w Polsce. W dniu 4 października 2013 roku Prosto TV mogła odnotować 696.815 subskrypcji i 390.101.453 wyświetleń. Kolejne miejsca zajmują wytwórnie muzyczne: Step Records i UrbanRec TV. TOP 5 zamyka grupa HempGru i donGURALesko.

Natomiast jeżeli chodzi o kanały najczęściej oglądane, w TOP 5 znajdują się 3 z muzyką hip-hopową. YouTube po prostu idealnie zastępuje w tej kwestii telewizję. A hip-hop ma tu swoich wiernych, stałych widzów.

Źródło: socialblade.com / dane z dnia: 04.10.2013



Max Kolonko mówi jak jest!

Dla wielu osób stał się już postacią kultową. Znalazł się również pod ostrzałem mediów. Chyba wszyscy pamiętają jego słynne „Boston Masaczjusets”. Pojawił się na YouTube jako MaxTV i natychmiast zyskał popularność, a w ciągu 2 miesięcy podwoiła się ilość wyświetleń. Czy fenomen Maxa Kolonko po latach przetrwał?

Doskonale pamiętamy go jako pełnego pasji dziennikarskiej korespondenta z USA. Złośliwi twierdzili, że „nawet Amerykanie nie mówią z tak amerykańskim akcentem, jak Mariusz”. Można by się spierać godzinami o to, czy jest dobrym dziennikarzem i rzetelnym publicystą. Niemniej jednak, komentarze od widzów na YouTube potwierdzają, że Kolonko zyskuje coraz większą sympatię i poparcie, a grono jego odbiorców powiększa się każdego miesiąca.

W listopadzie 2012 roku na YouTube ruszył kanał „MaxTV”, gdzie w każdym odcinku Max Kolonko „Mówi jak jest”. W połowie maja miał on ponad 110.000 subskrybentów i 7.500.000 odsłon, a 2 miesiące później liczby te wzrosły dwukrotnie. W tym momencie, 23 września 2013, jest to ponad 278.700 subskrypcji i 20.770.000 wyświetleń. W statystykach subskrybentów na YouTube wyprzedza dwa kanały największych stacji telewizyjnych w Polsce. TVN ma nieco ponad 172.000, a TVP prawie 38.000 subskrypcji.

Max Kolonko świętując swój sukces na YouTube, mówi: „Koniec klasycznej telewizji. YouTube rocks!”. Według niego w świecie mediów toczy się nieustająca walka o content czyli zawartość, produkt, towar. A tym contentem jest film wideo. „Ten kto ma content, ten ma władzę!” – komentuje publicysta. Według Maxa Kolonko YouTube wszystko to posiada, a jego kanał ma właśnie content, którego wszyscy chcą słuchać i oglądać.

Sukces kanałów YouTube oraz swój, Kolonko upatruje w znacznym spadku liczby widowni przed telewizorami, chociażby w Ameryce. W ciągu ostatnich 2 lat (2011-2013) pierwszy raz w historii zaczęła maleć oglądalność stacji kablowych i satelitarnych. Szacuje się, że do 2017 roku spadnie jeszcze o ponad połowę. Ludzie odchodzą od klasycznej telewizji, ponieważ na kilkudziesięciu, a często nawet, na kilkuset programach nie mogą znaleźć nic ciekawego, nic konkretnego. A przecież dziś chcemy oglądać to, co nas interesuje i w odpowiadającym nam czasie. Z tych dwóch względów zdaniem Maxa Kolonko przyszłością jest YouTube.

„Max powinien lecieć w telewizji!” czy „No i znowu Max powiedział w 4 minuty więcej niż Polska TV w jeden dzień” – to komentarze ludzi, którzy nie wierzą już w obiektywność dziennikarzy i klasyczne media. Wolą MaxTV, który stał się alternatywą dla telewizji. Kolonko to showman czy dziennikarz? Każdy sam o tym zdecyduje. Jedno trzeba mu przyznać. Wzbudza wiele emocji, prowokuje do dyskusji, a najważniejsze jest to, że rządzi na YouTube.